eR

In point of view minus cztery on 19 wrzesień 2008 at 22:24

…a mjuzik sobie gra. jak gdyby nigdy nic. raz głośniej, innym razem jeszcze głośniej, a innym innym razem bardzo głośno. że lubię głośne granie? a w życiu. po prostu głuchnę z biegiem lat, z biegiem dni, z biegiem rzek. a skrzynia biegów coraz mniejsza. jakbym chciał wrzucić na szósty bieg. że niby wstecz? ba! właśnie. cofnąć się w tył. że niby cofać się tylko w tył można? ano tak. ale głośnym głosem też można krzyknąć. o radości, iskro bogów! czyżbym był słyszalny? czy jak może świętej pamięci marek gajewski li tylko migam w prawym dolnym rogu raz po raz używając rok i ruszając ustami niczym rybka zwana wandą, która niemca nie chciała… ja bym tam za niemca chętnie poszedł. nie dość, że wolę dojcz niż francyzisz, to na dodatek sauerkraut ostatnio z sauergurkami sobie śniadam. że na obiad to inna inność, ale pierwszy posiłek to właśnie brekfest. tylko bed mi brakuje…

a jutro richtung niegdysiejsza stolica polski. krakau stadt. hobbita pora odwiedzić, bo się stęsknił. ciekawe czy za mną, czy za wałówką, którą mu zawiozę od jego parentsów. a może za cedeczkami, na których zapisał filmy dla dorosłych gejuff, których niestety nie obejrzałem, bo szkoda mi czasu było. no ale coby mu przykro nie było, opowiem zakończenie. się działo. jak w górze dantego. ajaj! tak więc odwiedzę rynek, adasia, kwiaciarki, które mi się będą po raz kolejny dziwnie przyglądać, gdy będę się do nich goopkowato uśmiechać. rozczulają mnie kobiety za ladą. od młodzieńczych lat, kiedy to w polskiej tefau królowały południowosąsiedzkie seriale. inna inność, że jak wchodzę do swojego osiedlowego spożywczaka, gdzie zamiast obuwia ziemniaki sprzedają, wszystkie panie kłaniają mi się niczym przed chińskim ceszarzem. ba! niczym przed mao, którym lada dzień będę. dla ciekawskich polecam poiś. ale wracając do sedna – właściwie se do dna – to najgłębiej szczerze wita mnie pani z monopolowego. kochana! pewnie temu najwięcej pensji u niej pozostawiam…

naprawiłem kompa. poczułem się jak gwiazda heteryckiego pornosa, który za jednych wytryskiem zaliczył co najmniej trzy panny. znaczy takie panny z nich jak ze mnie koziorożec, choć powszechnie wiadomo żem ryba. tudzież koza dla sinologów. tak czy owak zawsze nowak. gdyby mnie madre za panny miała, miałbym tak na nazwisko. ale urodziłem się w związku małżeńskim bogu i cesarzowi zawierzonemu, co spowodowało żem tak czy owak z last nejm nieco inaczej, choć alfabetycznie tuż obok. i znowu zboczyłem. ze ścieżki wypowiedzi – nie spowiedzi. choć lata już nie bywałem. bosh. niech mnie ktoś walnie, bo błądzę bo klawiaturze. inna inność, że błądzić to ludzka rzecz. ale wracając z manowców naprawiłem kompa. wystarczyło zainstalować na nju sterowniki karty graficznej i już mogę fikać po bezecennych portalach de pedales. osz ja niedobry i grzeszny! gdzie moja włośnica? gdzie mapa z drogą do canossy? gdzie empeczy z muzyką ewy sonnet i rihanny? cierp ciało, skoro duszy się zachciało. lajf… bez serc, bez ducha! bez skrzydeł. faceci – my mamy przesrane. kobiety mają. przynajmniej raz w miesiącu… a my? ostatnio za sobieskiego. ygh. choć swoją drogą ostatnio udało mi się go wspólnie z dżekiem zdetronizować. coby go czeluście pochłonęły. a przynajmniej trzewia!

ipod-earphones-stock-thumb.jpg janusz radek – kiedy umrę kochanie

  1. :> :)

    eR: dwukropek znak mniejszości plus żółta buźka

  2. To Ty strasznie wiekowy jesteś, skoro takie sklepowe seriale pamiętasz :) W kościach Cię nie łamie w te deszczowe dni? :)

    eR: no ba! ja pamiętam nie tylko sklepowe seriale, ale i szklarzowe! a w kościach mnie nie łamie. raczej w boczkach. i nie łamie – tylko się wylewa… :P

  3. no no panie eR o dwunastoliterowym nazwisku.. ja również kompa naprawiałem, tyle że nie swojego. jak widać ryby znają się na tych zabawkach dziwacznych…
    aaaa i romans! no ja pamiętam. czekam. przeca Ci pisałem w odpowiedzi na Twoją odpowiedź… i w pedałświecie również :D

    eR: no to ja. dwadzieścia znaków w wersji podstawowej. 8 plus 12. ryby to są ogólnie dziwaczne znaki. i znają się na dziwacznych sprawach :) a romans? matko! tak, tak, tak. to byłeś ty. obiecałeś mi romans!! no i?

  4. fajny ta piosenka, nie posądzałam cię o takie gusta muzyczne :)

    eR: ja mam cholernie dziwny gust muzyczny. na laście efemie ukrywam się jako raddeq. i wszystko jasne!