eR

Archiwum z listopad, 2007

In point of view minus cztery on 30 listopad 2007 at 16:45

Czy jeżeli ktoś pije dzień w dzień od dwóch tygodni – nie żeby się schlewał, ale tak tylko dla rozluźnienia – jest alkoholikiem? Moim zdaniem ma na to genialne zadatki. No bo się okazje nadarzyły – a tu wizyta w czechach i billa, na słowacji tesco, a w polsce euro-sklep. No okazja goni okazję.

Dzisiaj andrzejki – imieniny ma mój first-love oraz mąż wiejskiej. Znaczy jeszcze mąż, bo wróżka jasno i klarownie powiedziała, że się z nim nie zestarzeje. Normalnie irena robi niezłą karierę – najpierw ja i wiejska, potem dzieciaki, teraz moja sis. Bo jak miałaby nie robić kariery skoro gada do rzeczy?

Czy to dobrze być drugim po bogu? Fatalnie. Szczególnie gdy dotychczasowa druga stała się trzecia, a trzecia czwarta. Jeszcze nie tak dawno trzecia mówiła, że jest wyżej w hierarchii, a jak się dowiedziała to zakrzyknęła. Bosko.

KILKA ZDAŃ

In point of view minus cztery on 29 listopad 2007 at 20:43

po pierwsze nie skasowałem bloga

po drugie moja szefowa została moja podwładną

po trzecie bawię się w bycie osobą publiczną

po czwarte byłem u wróżki

po piąte nie jestem już do wzięcia

BACK 4 GOOD?

In point of view minus cztery on 4 listopad 2007 at 15:35

I wróciłem. Gdzie nadwiślański brzeg. I rozglądam się, co dalej ze sobą począć, bo cel który ostatni rok miałem przed oczyma został zrealizowany. Mam piękny wpis w si-wi. Wow. Rzygać się chce. Ale jakoś się zobaczy, co przyniesie listopad. Na pewno zmiany. Nie wiem tylko czy zewnętrzne, czy wewnętrzne.

3 listopad 2005 roku. Wtedy napisałem pierwsze zdanie na blogu. Dwa lata temu. Fajna data. Można zrobić podsumowanie. Ale po co? Nie chce mi się. Wróciłem do polski z decyzją o delikatnym powiedzeniu adieu panom z tzw. branży. Bo mi z nimi nie po drodze.

Co to w praktyce oznacza? Oznacza, że czekam na listopad. Że już jest? Jest jeszcze kilkanaście dni. Jeśli się zdarzy, to się zdarzy. A jeśli nie, to też się zdarzy. Yo!

TRZY KOLORY: ZŁOTY

In point of view minus cztery on 1 listopad 2007 at 11:19

Chryzantemy złociste. Mieczysław Fogg. Śpiewał to parę lat temu. Mam to nawet na kompie. Dzisiaj piosenka jak najbardziej a propos. Lubię pogrzebową muzykę. Requiem. Dziś moją duszę w ręce twe powierzam(kojarzysz em?). Wracam do domu. Już za trzy dni. Koniec pięknej wycieczki na koszt podatnika. Powrót w szarość życia codziennego. Moją szarość. Zmieniłem numer gg. Wow. W szoku jestem. Miałem go chyba od końca 2002 roku, czyli pierwszej chwili na własnym necie. Czasem wystarczy jednak zrobić ciach. Nawet obyło się bez łez, żalu i smutku. Wow. Nawet było to ciekawe odczucie. Współczuję jednak osobie, która ten numer odziedziczy. Może być śmiesznie. Ale czasem tak trzeba – by dokonać radykalnej zmiany, trzeba odważyć się na kilka drobniejszych. Cokolwiek to miałoby nie znaczyć…